Zarejestruj się za darmo, by tworzyć kolekcje i otrzymywać powiadomienia o najnowszych aktualizacjach! ZAREJESTRUJ SIĘ

„Heweliusz” – recenzja nowego serialu od twórców „Wielkiej wody”

Opublikowano

Sara Karmańska

Reżyser Jan Holoubek i scenarzysta Kasper Bajon po raz kolejny sięgają po dramatyczne wydarzenia z historii Polski, by stworzyć serial Netflixa. Wielka woda skupiła się na dewastującej powodzi, do której doszło w 1997 roku. Heweliusz pozostaje w ostatniej dekadzie XX wieku, biorąc na warsztat sprawę zatonięcia polskiego promu, które miało miejsce 14 stycznia 1993 roku oraz późniejsze dochodzenie przyczyn wypadku. Choć produkcja została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, nie jest to fabularyzowany dokument – niektóre fakty zostały zmienione lub udramatyzowane.

Mimo że od katastrofy minęło wiele lat, nadal do końca nie wiadomo, jakie były przyczyny wypadku podczas burzowej nocy. Na pokładzie Heweliusza znajdowała się 29-osobowa załoga i 36 pasażerów, w większości kierowców ciężarówek. Gdy fala uderzyła w burtę statku, większość z nich spała. Statek przewrócił się, a niska temperatura wody – zaledwie dwa stopnie – i trudne warunki pogodowe sprawiły, że zdołano uratować jedynie dziewięciu członków załogi.

Po wypadku rozpoczęto postępowanie mające ustalić jego przyczyny. Armator jednak od początku wiedział, że nie można dopuścić do upadku firmy, która zatrudniała prawie sześć tysięcy osób. Przy bezrobociu sięgającym 20% mogłoby to mieć dramatyczne skutki dla tysięcy rodzin.

Heweliusz to nie tylko film o morskiej katastrofie, ale również o tych, co pozostali – ocalałych i rodzinach ofiar. Dzięki przeplataniu scen tragedii i jej pokłosia serial zyskuje – wstrząsające wydarzenia nie przytłaczają widza tak, jak gdyby obejrzał je jednym ciągiem. Kolejne urywki rzucają na sprawę nowe światło, ujawniając różne perspektywy. Części rozgrywające się po zatonięciu promu wcale nie są mniej przejmujące: obserwujemy rodziny mierzące się ze stratą oraz uratowanych borykających się z nagonką mediów i procesem, który próbuje dowieść, że wina leży po stronie załogi.

Tutaj żadnej sprawiedliwości nie będzie – mówi podczas przesłuchania jedna z ofiar. Tak właśnie przedstawiono dochodzenie, które miało z góry ustalony wynik. Wady załogi starano się wyolbrzymić, pomijano odpowiedzialność armatora, a problematyczne zeznania wykreślano z protokołu. Z takim obrotem spraw nie zgadza się jednak fikcyjna postać kapitana Bintera, który często pływał Heweliuszem i został ławnikiem w sprawie. Bohater zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę, dostrzegając luki w narracji, układy i próby dopasowania rzeczywistości do ustalonych wcześniej ram.

„Heweliusz” – recenzja nowego serialu od twórców „Wielkiej wody”

Obsada serialu składa się z plejady polskich gwiazd, które sprawiają, że historię ogląda się z prawdziwym zaangażowaniem. Nawet w epizodycznych rolach pojawiają się uznani aktorzy – jak choćby Jan Englert, Mirosław Zbrojewicz czy Tomasz Schuchardt. Najbardziej w pamięć zapadają role Magdaleny Różczki, wcielającej się w pogrążoną w żałobie żonę kapitana walczącą o dobre imię męża, Borysa Szyca jako Andrzeja Ułasiewicza, Michała Żurawskiego jako dążącego do prawdy kapitana Piotra Bintera, Justyny Wasilewskiej, żony jednej z ofiar, która nie potrafi pogodzić się z różnym traktowaniem pasażerów i załogi, oraz Konrada Eleryka w roli Witolda Skirmuntta – jednego z ocalałych członków załogi. W produkcji nie ma słabych kreacji aktorskich, a cała obsada tworzy bohatera zbiorowego – każdy element jest celowo dobrany, by dopełnić całości.

Finałowe sceny Heweliusza, pokazujące chwile poprzedzające oraz sam moment katastrofy, zapierają dech w piersiach i są zrealizowane na światowym poziomie. Od strony technicznej nie można tu niczego zarzucić – ze zdjęć aż bije ciemność i mrok tej historii, mocno osadzonej we wczesnym polskim kapitalizmie, który miał ogromny wpływ na następstwa tragedii.

Historia zamknięta w pięciu odcinkach jest kompletna i świetnie zrealizowana. Wszystko tu się łączy – aktorsko, scenariuszowo i realizacyjnie. Heweliusz sprawnie balansuje pomiędzy serialem katastroficznym, dramatem sądowym i społecznym, wykorzystując każdy z tych wątków do pokazania skali ludzkiej tragedii. To opowieść o ludziach, którzy przeżyli coś niewyobrażalnego, a potem musieli jeszcze zmierzyć się z machiną układów i powiązań, w której człowiek jest tylko pozycją w tabeli.

Ocena: 8/10

Heweliusz / Heweliusz

Heweliusz

Serial · 2025 · 7.3

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.

Zasady komentowania