Zarejestruj się za darmo, by tworzyć kolekcje i otrzymywać powiadomienia o najnowszych aktualizacjach! ZAREJESTRUJ SIĘ

Ferajna z Baker Street (2021) - recenzja nowego serialu od Netflix 26 mar 2021

Maja Jankowska

Nietrudno zauważyć, że Netflix wciąż poszukuje swojego uniwersum, które skupiałoby większą liczbę seriali lub filmów. W zeszłym roku serwis umieścił na swojej platformie Enolę Holmes, która była niewątpliwym hitem. Pozostawiając na uboczu rozważania, czy film ten uznać można za udany lub też nie, produkcja skierowana była do nastolatków, a jednocześnie mogła przekonać do siebie szersze grono odbiorców. Netflix ponownie postanowił skorzystać z popularności Sherlocka Holmesa, prezentując widzom serial Ferajna z Baker Street. O ile znów docelowym oglądaczem będzie raczej młodsza część widowni, tak tym razem skupiono się na mrocznym klimacie silnie czerpiącym z fantasy.

Oryginalny tytuł serialu to The Irregulars i myślę, że trafniej oddaje on atmosferę przygód tytułowych bohaterów. Co ciekawe, członkowie tak zwanej grupy Baker Street Irregulars występowali także w książce Arthura Conana Doyle'a. Byli oni wynajmowani przez Sherlocka Holmesa jako agenci wywiadu, pomagając mu wykonywać zadania. Fabuła serialu luźno opiera się na tym pomyśle. Akcja rozgrywa się w wiktoriańskim Londynie, w którym żyje grupa uliczników. Dość szybko zostaje wprowadzony wątek niedookreślonego pod kątem intencji doktora Watsona, który zleca bohaterom zagadki do rozwiązania. Już w pierwszym odcinku został zarysowany silny udział zjawisk paranormalnych w życiu bohaterów. I o ile podczas oglądania pierwszego epizodu można mieć wrażenie, że cała historia została zbyt pośpiesznie rozwinięta i doprowadzona do końca, tak okazuje się, że każdy z odcinków stanowi niejako oddzielną opowieść, a elementem splatającym całość są wątki (głównie związane z dojrzewaniem i uczuciami) protagonistów.

Ferajna z Baker Street

Pod kątem fabularnym epizody Ferajny z Baker Street są dość nierówne. Żeby nie zdradzać zbyt wiele, wspomnę tylko, że warto dać szansę produkcji po pierwszym odcinku, który nieszczególnie angażuje emocjonalnie. W moim odczuciu serial skierowany jest raczej do nastolatków i nie ujmie starszej grupy odbiorców tak, jak zrobił to choćby Stranger Things. Nie do końca przekonują wszystkie portrety protagonistów - najbardziej rozczarowuje doktor Watson, który mógłby być wielopłaszczyznową postacią drugoplanową o nie do końca znanych intencjach. Sylwetki Bei i Jessie, choć z każdym odcinkiem coraz bardziej rozbudowywane, wielokrotnie sprowadzają się do problematyki związanej z dorastaniem.

Realizacyjnie Ferajna z Baker Street może się podobać. Twórcy zastosowali liczne zabiegi typowe dla gatunku kryminału (dynamiczny montaż, retrospekcje), które budują napięcie. Obraz został utrzymany w zimnych, mało nasyconych barwach, co podkreśla nie tylko trudne położenie bohaterów, ale również mroczny klimat towarzyszących wydarzeń. Biorąc pod uwagę umiejscowienie akcji na płaszczyźnie czasowej, sporym zaskoczeniem był dla mnie dobór ścieżki dźwiękowej. Pomimo że określić ją można mianem wpadającej w ucho, czasem nie do końca oddaje nastrój wiktoriańskiego Londynu.

Ferajna z Baker Street

Czy Netflix będzie dalej rozbudowywał historie w uniwersum Sherlocka Holmesa? Zapewne dużo zależy od odbioru i popularności Ferajny z Baker Street. Serial może się podobać, choć raczej wpadnie w gusta młodszej części odbiorców. Serwis pewnie nie uniknie także komentarzy związanych z wprowadzenie do obsady produkcji osadzonej w wiktoriańskiej Anglii czarnoskórych aktorów, jednak nie jest to serial dokumentalny, a ponadto w żadnym stopniu nie wpływa to na odbiór fabuły. Podsumowując, warto dać szansę Ferajnie z Baker Street i spróbować wraz z bohaterami rozwikłać zagadki zjawisk paranormalnych.

Ocena: 5,5/10

Enola Holmes / Enola Holmes
6.6

Enola Holmes

Film2020
pokaż więcej