Gambit królowej (2020) – recenzja serialu 31 paź 2020

Sara Karmańska

Gambit królowej to nowy miniserial Netflixa, autorstwa Scotta Franka na postawie powieści Waltera Tevisa o tym samym tytule, składający się z siedmiu odcinków. Opowiada historię Elisabeth Harmon, młodej dziewczyny, która okazuje się szachowym geniuszem. Choć w rolę Beth wciela się Anya Taylor-Joy, pierwszy odcinek należy do jej młodszej wersji granej przez Islę Johnston. Trzeba przyznać, że obie panie są w tej roli doskonałe, świetnie budując bohaterkę. Harmon, choć jest geniuszką, niestety walczy też z wieloma demonami – uzależnieniem, śmiercią matki w okolicznościach, które pozostawiły swoje piętno na bohaterce, jak również z nurtującym pytaniem, czy geniusz i szaleństwo zawsze muszą iść w parze.

5N5dSOrysuquExvn8Gpp5jMEf6u

Historia bohaterki zdecydowanie nie jest usłana różami – połowa dzieciństwa z matką, która prawdopodobnie cierpiała na jakąś chorobę psychiczną, druga spędzona w katolickim sierocińcu, który szprycował dzieci środkami uspokajającymi, od których Beth bardzo szybko się uzależniła, żyjąc w przekonaniu, że bez nich nie jest w stanie odblokować swojego pełnego potencjału. Nawet gdy już zostaje zaadoptowana, nadal musi się borykać z wieloma problemami, choć z czasem udaje jej się zbudować silną więź z adopcyjną matką. Jest to nie tylko historia dorastania i pięcia się po szczeblach kariery szachowej, ale również spektakularnego upadku – główna bohaterka nie potrafi sobie poradzić z własną porażką. Nie ma się zresztą co dziwić, ostatecznie te zdarzają jej się niezmiernie rzadko, a ona sama jest przekonana o własnym geniuszu.

Serial porusza również wątki feministyczne, choć raczej w delikatny i zawoalowany sposób – Beth nie chodzi o feminizm w szerokim rozumieniu, pragnie jedynie wolności dla siebie, co nie jest takie proste w szachowym świecie zdominowanym przez mężczyzn. Raczej więc dane nam jest oglądać zmagania bohaterki z poglądami na temat tego, że dziewczynki przecież nie grają w szachy, ale skoro już musi, to przynajmniej nie powinna się tak ubierać, czy z tym że artykuły na jej temat ciągle podkreślają fakt bycia kobietą, jakby samo to, że jest najlepszym graczem, było niewystarczające.

34OGjFEbHj0E3lE2w0iTUVq0CBz

Jeśli już przy kostiumach jesteśmy, to trzeba przyznać, że została wykonana tytaniczna praca i świat przedstawiony wygląda niczym żywcem wyciągnięty z lat 60. A dzięki temu, że w miejscu najlepszych szachistów na świecie zdecydowano się postawić Rosjan, widzowie mają również pewien, choć raczej powierzchowny, ogląd na stosunki USA-ZSRR w czasach zimnej wojny. Sam wybór Anyi Taylor-Joy jako odtwórczyni głównej roli również jest strzałem w dziesiątkę. Beth Harmon dzięki niej staje się postacią z krwi i kości o pewnym spojrzeniu i filigranowej sylwetce, która kradnie cały ekran. Oprócz oczu najbardziej jednak rzucają się w oczy palce bohaterki, które wręcz hipnotyzują, w miarę jak przesuwa kolejne figury po szachownicy.

Muszę przyznać, że nigdy nie sądziłam, że serial o grze w szachy może być aż tak wciągający. I choć produkcja dąży po dobrze wytyczonych ścieżkach wyznaczonych przez wiele innych filmów biograficznych do oczekiwanego zakończenia bez wielkich fajerwerków, jest niezwykle przyjemną rozrywką, która sprawia, że zaczyna się zupełnie inaczej patrzeć na ten sport.

Ocena: 8/10

Gambit królowej / The Queen's Gambit
8.7
pokaż więcej