Ku jezioru (2019) – recenzja sezonu 1 22 lis 2020

Sara Karmańska

Ku jezioru (2019) to rosyjska produkcja Netflixa. Serial opowiada o wybuchu epidemii nieznanego wirusa i śledzi losy bohaterów próbujących uciec nad tytułowe jezioro.

Wirus jest niezwykle śmiercionośny i aż dziw, że w świecie przedstawionym nie stosuje się właściwie żadnych zabezpieczeń – jedynie służba sanitarna wyposażona jest w wojskowe maski przeciwpyłowe. Pozostali bohaterowie nie robią nic, by zapobiec zakażeniu – dezynfekcja, maseczki, dystans? Kto to widział. Szybko okazuje się, że nad rozprzestrzeniającą się chorobą nikt nie ma kontroli, wojsko zamyka Moskwę kordonem, zerwana zostaje łączność telefoniczna i niemożliwy jest dostęp do Internetu.

W tej całkiem nowej sytuacji musi się odnaleźć grupa bohaterów, wokół których orbituje fabuła. Relacje między nimi są jednym z głównych elementów, na których koncentruje się serial i trzeba przyznać, że twórcy postanowili zbudować sobie skomplikowaną siatkę powiązań. Podróż dwóch patchworkowych rodzin, pośród których jest wiele urazów i niesnasek, powoduje, że momentami ilość wzajemnych antypatii może męczyć widza.

zAIQe3fbvy94EqoCJSkaGiEQUhQ

Innym aspektem, na który położono nacisk, jest psychologia postaci. Serial pokazuje, jak niewiele potrzeba, by kraj został opanowany przez ludzi, w których wyzwoliły się złe instynkty – kradzieże, rabunki, morderstwa, uzbrojone bojówki chcące przejąć władze są na porządku dziennym. A na pojawienie się kanibalizmu, nie trzeba było czekać nawet miesiąca.

Przed grupą bohaterów piętrzą się wyzwania i trudności, ale trzeba przyznać, że sporej ich części można by uniknąć, gdyby bohaterowie częściej używali logicznego myślenia. To niestety problem, który ciąży na produkcji, bo ilość irracjonalnych decyzji bywa przytłaczająca, a nie wszystkie można wyjaśnić działaniem w pośpiechu i instynktowną reakcją. Jak bowiem wyjaśnić porzucenie przez bohaterów wypasionej willi z wewnętrznym basenem położonej pośród niczego, po to, by wyruszyć do starej łodzi przerobionej na dom, która nie wiadomo czy jest bezpieczna, ani czy nawet stoi. Ku jezioru wydaje się ponadto prezentować stereotypowe rosyjskie lęki: wojsko na ulicach, atak sił zewnętrznych i koniec bimbru.

qGdd8aqrm2d7nEt2T8mtahXOcG3

Od strony formalnej produkcja jest jak najbardziej poprawna – właściwie nie czuć różnicy między innymi, zachodnimi serialami. Muzyka jest świetna, ale niestety równocześnie może być też powodem do frustracji – zdecydowana większość utworów to kompozycje sprawdzone, inspirowane muzyką z filmów takich jak 28 dni później, Interstellar, Incepcja czy W stronę słońca.

W ostatecznym rozrachunku serial wypada po prostu przeciętnie. Ma swoje dobre momenty, ale równie wiele, o ile nie więcej złych. Losy bohaterów nie są na tyle angażujące, by przykuć widza do ekranu. I choć rzeczywiście jest to pewien powiew świeżości w kontekście produkcji o pandemiach, to jednak brak logiki, irracjonalność działań bohaterów oraz ich pasywno-agresywne zachowania potrafią widza zmęczyć i przytłoczyć.

Ocena: 5/10

Ku jezioru / To the Lake
7.3

Ku jezioru

Serial2020
pokaż więcej