Zarejestruj się za darmo, by tworzyć kolekcje i otrzymywać powiadomienia o najnowszych aktualizacjach! ZAREJESTRUJ SIĘ

Malcolm i Marie (2021) – recenzja filmu 07 lut 2021

Sara Karmańska

W dramacie Malcolm i Marie w reżyserii Sama Levinsona widać wpływ pandemii i związanej z nią izolacji, bowiem akcja filmu jest osadzona w jednym domu i skupia się na rozmowach dwójki bohaterów. Kameralność produkcji z pewnością ułatwiła kręcenie przy obowiązujących na planach filmowych obostrzeniach. Świetne, czarno-białe zdjęcia inspirowane kinem klasycznym (warto zwrócić uwagę na umiejscowienie napisów w filmie) również wydają się nieprzypadkowe, ponieważ pozwoliły usprawnić postprodukcję i ograniczyć liczbę osób przebywających na planie. Nawet kąpiel głównej bohaterki i pozbycie się makijażu na większą część filmu zdaje się mieć w tym kontekście znaczenie – może być związana po części z koniecznością samodzielnej charakteryzacji.

Akcja filmu zaczyna się od powrotu z premiery debiutanckiego filmu Malcolma (John David Washington), pozorny spokój to jednak wyłącznie cisza przed burzą. Atmosfera staje się coraz bardziej napięta wraz z pytaniami Malcolma czy Marie (Zendaya) jest zła i jego całkowitym ignorowaniem jej próśb o to, by tego wieczoru już nie rozmawiać. Zależy jej tylko na tym, by zjeść i pójść spać bez poruszania drażliwych tematów. Malcolm jest jednak nieugięty i chce się jak najszybciej dowiedzieć, co jego partnerce leży na sercu.

aQ5DMpfcIkNL2ffX2q4RLP25aHK

W tak kameralnym kinie cały ciężar spoczywa aktorach, ponieważ nie ma miejsca na ratowanie się fabułą. I trzeba przyznać, że Zendaya i John David Washington sobie z tym zadaniem poradzili. Ich kreacje aktorskie są na bardzo wysokim poziomie, przechodząc przez całe spektrum emocji: od miłości poprzez zazdrość aż do wściekłości, od smutku do szczęścia. W Malcolmie i Marie nie ma ani krzty fałszu, tak dobrze scalili się z odgrywanymi przez siebie rolami.

yVhmSylBsyRj70wiDPe6fN3pssP

Główny temat kłótni rozbija się o ich związek, a bohaterowie potrafią w kilka sekund przejść od wielkiego uwielbienia do równie wielkiej nienawiści do swojego partnera. Jednakże to nie jedyne wątki, które wybrzmiewają podczas ich rozmowy – pojawia się tutaj również miejsce na przemysł filmowy, sukces, krytykę filmową, uprzedzenia rasowe czy poprawność polityczną. Dzięki tej emocjonalnej i tematycznej sinusoidzie widz ma szanse trochę odpocząć, ponieważ gdyby cały film był rozgrywany wyłącznie w wysokich rejestrach, mógłby okazać się zwyczajnie zbyt przytłaczający.

Warto zwrócić również uwagę na muzykę, bez której film mógłby zostać odebrany zupełnie inaczej – w pewien sposób rezonuje ona z uczuciami targającymi w danej chwili bohaterów, co tylko sprawia, że wybrzmiewają one jeszcze mocniej.

Malcolm i Marie z pewnością nie jest filmem dla każdego. Nie polecałabym siadać do niego z marszu bez zapoznania się uprzednio z fabułą, ponieważ jeśli ktoś szuka dobrej rozrywki na wieczór, może się srogo zawieść z powodu zastosowanej koncepcji. Do produkcji lepiej zasiąść z pewnym przygotowaniem, a przynajmniej ze świadomością, na co się piszemy. Jest to film przegadany i w ostatecznym rozrachunku ciut zbyt długi, ponieważ w pewnym momencie ten emocjonalny rollercoaster może zacząć odbiorcę zwyczajnie męczyć lub nudzić.

Ocena: 6/10

Malcolm i Marie / Malcolm & Marie
6.7
pokaż więcej