Zarejestruj się za darmo, by tworzyć kolekcje i otrzymywać powiadomienia o najnowszych aktualizacjach! ZAREJESTRUJ SIĘ

Niebo o północy (2020) – recenzja filmu 24 gru 2020

Sara Karmańska

Film Niebo o północy (2020) jest kolejnym filmem w reżyserskiej karierze George’a Clooneya, niestety jak do tej pory, najsłabszym. I choć niektórzy próbują porównywać go do takich filmów science fiction jak Grawitacja czy Interstellar. Są to porównania jednak kompletnie nietrafione, poza tym, że filmy wpasowują się w ramy tego samego gatunku. W recenzji mogą się znaleźć spoilery!

Niebo o północy opowiada historię świata, gdzie z powodu bliżej nieokreślonej katastrofy, Ziemia staje się niezdatna do życia. Ocalali schowali się w tymczasowych schronach, a ci którym się to nie udało umarli z powodu śmiertelnego promieniowania. Ostatnim człowiekiem na powierzchni został śmiertelnie chory Augustine Lofthouse (George Clooney), który zdecydował się pozostać w bazie na Arktyce, która jako jeden z biegunów ulegnie zagładzie najpóźniej. Postanawia poświęcić czas, który mu pozostał, na próbę skomunikowania się ze statkiem kosmicznym, powracającym właśnie z misji eksploracji jednego z księżyców Jowisza, by zapobiec ich lądowaniu na planecie.

zDk9q66EpQoPQEVlcy3I4i41gFt

I choć punkt wyjścia daje nadzieję, na ciekawą produkcję, po drodze trochę aspektów nie wyszło lub nie wybrzmiało wystarczająco mocno, więc efekt końcowy jest co najwyżej przeciętny.

Fabularnie niby wszystko jest umotywowane, ale ostatecznie wątków jest bardzo dużo i właściwie żadnego odpowiednio nie rozbudowano. Wątek postapokaliptyczny jest ledwo liźnięty, widz nie dowie się ani dlaczego, ani w jaki sposób właściwie ludzkość doprowadziła do zagłady. Droga przez Arktykę do stacji nadawczej również nie niesie adekwatnego ładunku – obszar jeszcze nie został skażony, więc to bardziej walka z nieprzyjaznymi warunkami charakterystycznymi dla obszaru. Samotne umieranie Augustine’a również zostało potraktowane po macoszemu, trochę poprzez pojawienie się wątku Iris, trochę poprzez nagromadzenie pozostałych treści. Liźnięty zostaje też motyw żałowania przedkładania pracy nad życie osobiste, który zostaje wprowadzony poprzez zaledwie kilka retrospekcji z młodości bohatera. Historia załogi statku kosmicznego również opowiedziana jest po łebkach (kto uznał za dobry pomysł wysłanie w kilkuletnią podróż eksploracji nieznanej planety statek z załogą złożoną zaledwie z pięciu osób?).

dueiWzWc81UAgnbDAyH4Gjqnh4n

W efekcie z żadnym z bohaterów widz nie wytwarza relacji, ciężko z kimkolwiek się tam utożsamić, dlatego też ich perypetie nie wywierają na odbiorcy większego wrażenia. Przez to całość produkcji staje się po prostu nudna i bez większego ładunku emocjonalnego, który mógłby sprawić, że historia zostałaby w pamięci na dłużej. Aktorzy, poza Clooneyem, który stara się szarżować, chyba zdają sobie również z tego sprawę, więc żadna z tych kreacji nie jest w żaden sposób zapadająca w pamięć.

Widać, że plany były ambitne, ale koniec końców wyszedł z tego ciężkostrawny miszmasz luźno połączonych ze sobą scen. Niebo o północy raczej uleci z pamięci widza tuż po zakończeniu seansu, więc może lepiej poświęcić ten czas na lepszy film.

Ocena: 5/10

Niebo o północy / The Midnight Sky
5.6
pokaż więcej