Zarejestruj się za darmo, by tworzyć kolekcje i otrzymywać powiadomienia o najnowszych aktualizacjach! ZAREJESTRUJ SIĘ

Pasażer nr 4 (2021) – recenzja filmu 02 maj 2021

Sara Karmańska

Pasażer nr 4 to kolejna próba Netflixa w zmierzeniu się z gatunkiem science fiction. Jeśli jednak chodzi o tematykę, zdecydowanie bliżej mu do dramatu rozgrywającego się na statku kosmicznym. To kameralny film, który jest bardziej podobny do takich produkcji jak Grawitacja, niż wielkich widowisk przepełnionych akcją. Za scenariusz i reżyserię odpowiada Joe Penna, którego pełnometrażowy debiut Arktyka (2018), był udaną produkcją. Po kolejnym filmie można było się więc spodziewać podobnego sukcesu.

Fabuła Pasażera nr 4 skupia nie na trójce astronautów, którzy właśnie wyruszają w misję na Marsa. W trakcie podróży trwającej dwa lata mają udoskonalać swoje projekty naukowe, które potem mają być przetestowane na powierzchni czerwonej planety. Na grupę wybrańców składają się: kapitan Marina Barnett (Toni Collette), lekarka Zoe Levenson (Anna Kendrick) oraz biolog David Kim (Daniel Dae Kim). Już na samym początku trasy okazuje się jednak, że na pokładzie statku znalazł się pasażer na gapę (Shamier Anderson). Jego obecność niezwykle komplikuje losy wyprawy.

lLUTG4e3asScennW3qryoXjG48Q

Główny wątek zasadza się na awarii systemu podtrzymywania życia, co sprawia, że na statku wystarczy powietrza tylko dla trzech osób. Związane z tym dylematy moralne stanowią motor napędowy opowieści. Czy można bowiem poświęcić życie jednej osoby, by uratować trzy inne?

Ten motyw mógłby być bardzo ciekawy, gdyby nie to, że niestety… całość wypada dość średnio. I trochę nie trzyma się kupy w momencie policzenia dni do punktu bez odwrotu. Z tego powodu zakończenie wydaje się nielogiczne. Zresztą całość filmu jest dość sztampowa i momentami zwyczajnie nudna, choć materiał dawał nadzieję na możliwość realizacji naprawdę porządnego thrillera. Nawet końcowa akcja ratunkowa wydaje się do bólu okrojona z emocji – a miała ku nim ogromny potencjał.

Choć brak tlenu to podstawowy problem, to nieco dziwi, że poza tym dodatkowy pasażer zdaje się nie stwarzać większych komplikacji. A mówimy przecież o statku kosmicznym, gdzie masa każdego przedmiotu ma istotny wpływ. Takie dodatkowe kilkadziesiąt kilogramów nie powinno pozostawać bez znaczenia. A poza kłopotami na samym początku filmu właściwie tego problemu nie widać. Ponadto zastanawiać może, że w przypadku tak długiej podróży, przy braku możliwości jakiegokolwiek kontaktu z innymi osobami nie ma jakichś części zamiennych dla tak kluczowego elementu, jak system podtrzymywania życia. Przez cały film też ani razu nie podniesiono tematu żywności, która była przecież wyliczona dla konkretnej liczby osób. I choć prawdopodobnie mógł być jakiś naddatek, to raczej mało prawdopodobne, by był na tyle duży, by wyżywić kolejną osobę. Pomijam tu już absurd, że w ogóle dopuszczono do tego, by jakiś przypadkowy człowiek z obsługi technicznej, który zaplątał się w kable i zemdlał, wyruszył w taką podróż przez nikogo niezauważony. Wydaje się to na tyle odjechane od prawdopodobieństwa, że daje wrażenie całkowitego braku sensu dalszej fabuły.

7NAyX3s5skIslyQGmQpOtGV4m6m

Jeśli chodzi o obsadę – choć zdecydowano się na angaż głośnych nazwisk, ostatecznie te role mógłby zagrać równie dobrze każdy inny aktor. Bohaterowie zostali niesamowicie spłyceni i zwyczajnie nie mają zbyt wiele do grania. Znani aktorzy w tym przypadku nie są żadną gwarancją jakości filmu. Interakcji między nimi jest jak na lekarstwo, a ich interakcje są wyprane z emocji. Wydaje się też brakować napięcia, którego można by się spodziewać w sytuacji przedstawionej w filmie.

Pasażer nr 4 z pewnością nie przypadnie do gustu osobom, które sci-fi cenią za zapierające dech w piersiach obrazy czy trzymające w napięciu zwroty akcji. Niestety, widzowie gotowi na kameralne kino, skupione bardziej na dramacie, również mogą być seansem zawiedzeni. Film zwyczajnie nie ma mocnych punktów, które by go obroniły. W efekcie ginie w szerokiej ofercie Netflixa, jako kolejny film spod szyldu do kotleta.

Ocena: 4/10

Pasażer nr 4 / Stowaway
5.6
pokaż więcej